Resort leży w głębi lądu, z dala od wybrzeża, w Orihuela Costa, na południowym krańcu Costa Blanca w prowincji Alicante, tuż nad granicą z Murcią. Jest dostatecznie blisko morza, by służyć za bazę plażową, i dostatecznie daleko, by być cichym, i na tym właśnie kompromisie jest zbudowany.
Dehesa de Campoamor i otaczające ją zatoczki to lokalne wybrzeże resortu: piaszczyste, osłonięte, z mariną i porządnym ciągiem restauracji wzdłuż nadmorskiej promenady. Resort prowadzi tam klub plażowy, co jest praktyczną odpowiedzią na to, co zniechęca ludzi do resortów w głębi lądu, czyli na to, że kończysz jazdą nad morze, a potem szukaniem parkingu.
Resort obsługują dwa lotniska. Alicante-Elche jest większe, z dużo większą liczbą połączeń, zwłaszcza z Wielkiej Brytanii, Holandii, Belgii i Skandynawii. Murcia-Corvera jest mniejsze i bliższe. W praktyce większość właścicieli przylatuje do Alicante i jedzie w dół drogą AP-7 lub N-332.
W lipcu i sierpniu zarezerwuj więcej czasu, niż sugeruje mapa, bo droga nadmorska jest wtedy zatłoczona.
Supermarkety, apteki, ośrodki zdrowia i zwykła praktyczna infrastruktura są w zasięgu krótkiego dojazdu w Orihuela Costa. Po coś większego można wybrać się do Torrevieja i Cartageny, a miasta Murcja i Alicante to raczej spokojny dzień na wypad niż wyprawa.
Prawdziwa mieszanka, z silną reprezentacją brytyjską, skandynawską, belgijską, holenderską i niemiecką obok właścicieli hiszpańskich. Wystarczająco wiele osób mieszka tu przez cały rok, by resort nie zamierał w listopadzie, co nie jest regułą dla każdego osiedla na tym wybrzeżu i warto to sprawdzić, gdziekolwiek kupujesz.
Zapytaj nas
To, co nam tu napiszesz, wykorzystamy wyłącznie do odpowiedzi. Privacy